Serwis Prasowy



Feb 22, 2018 | Forbes | rubryka: PREZENTACJA PARTNERA| strona: 90 | autor: ROZMAWIAŁA ANITA CZECH |

TARGI W CZOŁÓWCE EUROPY [press]

PTAK WARSAW EXPO MA SZANSĘ STAĆ SIĘ NAJWAŻNIEJSZYM GRACZEM W REGIONIE I JEDNYM Z NAJISTOTNIEJSZYCH W EUROPIE – MÓWI DAWID PTAK, WŁAŚCICIEL PTAK WARSAW EXPO.

Światowe Stowarzyszenie Przemysłu Targowego (UFI) opublikowało właśnie raport, z którego wynika, że najszybciej rozwijającym się rynkiem na świecie jest Polska.
Jeśli chodzi o powierzchnię, jest to wzrost na poziomie 72 proc.!
Dawid Ptak: Bardzo mnie to cieszy. Tym bardziej że właściwie cały ten wzrost jest zasługą Ptak Warsaw Expo. Ruszyliśmy zaledwie trzy lata temu, nasz ośrodek ma dziś 143 tys. m2 w halach wystawienniczych oraz – co bardzo ważne – przy organizacji dużych imprez 500 tys. powierzchni zewnętrznej. Zajmujemy 19. miejsce w Europie, wyprzedzając targi w Brukseli, Londynie czy Stambule. W Polsce zostaliśmy sklasyfikowani na 1. pozycji.
Ale Turcy też rosną – o 43 proc.! Świetnie wykorzystują swoje położenie – zapraszają do siebie partnerów europejskich, rosyjskich, z krajów arabskich… D. P.: Ale my też nie możemy narzekać na położenie geograficzne! Warszawa jest stolicą dużego kraju, ale też – co tu kryć – całego regionu. Przyciągamy wystawców z Litwy, Łotwy, Ukrainy, Białorusi, Czech, ze Słowacji… Polska pod względem powierzchni targowej (ok. 450 tys. m2) wyprzedza już takich gigantów jak Japonia, Indie czy Korea Południowa.
Tyle że przez lata w ogóle się nie liczyła jako ośrodek wystawienniczy – ani w Europie, ani w Polsce. Większe imprezy organizowane były przez lata w Poznaniu, a potem także w Kielcach.
D. P.: Dziwne, prawda? Do niedawna największy ośrodek targowy w Warszawie miał 13,5 tys. m2. Nasz jest ponad 10 razy większy, na czym Warszawa bardzo korzysta. W odróżnieniu od Kielc czy Poznania to Warszawa ma międzykontynentalne lotnisko, centra finansowe, zaplecze hotelowe… A to przecież podstawa w tym biznesie. Warszawie brakowało „tylko” ośrodka targowego na miarę europejskiej stolicy. Zauważył to mój ojciec Antoni Ptak, któremu od dawna marzyły się w Polsce targi z prawdziwego zdarzenia. Takie jak w Mediolanie, Monachium czy Zagłębiu Ruhry – we Frankfurcie, Dusseldorfie, Kolonii… Czyli jakie?
D. P.: Przede wszystkim dobrze skomunikowane – zarówno ze światem, jak i najbliższą okolicą. Blisko lotniska lub autostrady.
I tu stołeczny Nadarzyn okazał się idealny – z Okęcia jedzie się do nas kwadrans, tuż obok Ptak Warsaw Expo jest zjazd z A2.
Poza tym ośrodek targowy powinien być blisko dużego miasta, żeby goście mieli co wieczorami robić i gdzie spać, żeby przy okazji napędzali rynek hotelarski i restauratorski… Ale nie w samym centrum, żeby nie utknęli w korkach ani żeby sami dodatkowych korków w środku dnia nie powodowali. Czyli znowu – nasza lokalizacja jest idealna.
Targi, które się liczą, są też po prostu duże.
Bez odpowiedniej powierzchni nie można marzyć o imprezach z rozmachem, z udziałem wszystkich ważnych międzynarodowych graczy. Tylko wtedy zwiedzający będzie gotowy przyjechać z drugiego krańca świata; będzie mieć pewność, że nie straci czasu, wręcz przeciwnie, zaoszczędzi go, bo cała branża, wszyscy istotni producenci interesującego go segmentu będą na miejscu. Przykład? Na targach wina w Mediolanie w ciągu dwóch–trzech dni restaurator ma szansę spotkać sześć tysięcy producentów świetnego wina. Nie musi ich szukać po całej Europie.
No tak, ale większość z tych producentów w Mediolanie to Włosi.
D. P.: I o to chodzi! Nam też zależy, żeby wystawiały u nas przede wszystkim polskie firmy, bo to napędza polską gospodarkę.
Proszę spojrzeć, jak to od lat robią Niemcy, a ostatnio też Chińczycy. Oni na swoich imprezach prezentują przede wszystkim swoje samochody, swoje landy, swoją żywność. Oczywiście zapraszają wystawców zagranicznych, są jakieś dni polskie czy węgierskie, ale raczej w ramach ciekawostki. Wystawcy są przede wszystkim lokalni, bo to się najbardziej opłaca – dla kraju, dla regionu. Taki był też zresztą pomysł mojego ojca na centrum odzieżowe w Rzgowie pod Łodzią. Tata zaprosił tam do stałej współpracy dwa i pół tysiąca polskich firm, ale postarał się, żeby kupcy byli w dużym stopniu z zagranicy. Udało mu się ich ściągnąć z niemal wszystkich krajów Europy.
W Ptak Warsaw Expo chcemy iść podobną drogą. Najpierw wybieramy branże, w których Polska ma coś poważnego do zaoferowania. Pytamy producentów, gdzie widzą największe możliwości zbytu. A potem zapraszamy gości z tych krajów. Nie tylko docieramy do nich z informacją, ale także pomagamy im w przyjeździe, organizujemy im pobyt. Tak było np. podczas targów żywności, na które przyjechało mnóstwo kupujących z Azji, głównie z Chin, czy w trakcie targów maszyn rolniczych, na których pojawili się goście z Afryki, bo właśnie tam są w tej chwili największe możliwości zbytu naszych kombajnów czy traktorów.
Żywność, maszyny rolnicze, budowlanka… W jakich jeszcze branżach mamy szansę powalczyć z najlepszymi?
D. P.: Cały czas trzeba to sprawdzać, próbować, szukać, bo tylko dzięki temu zdobędziemy nowych klientów. A gdy coś nie idzie wystarczająco dobrze, wycofać się. Po trzech latach mamy w Ptak Warsaw Expo 30 projektów targowych na stałe, ale przecież wprowadziliśmy ich dużo więcej! Od początku wiedzieliśmy, że sukcesem będą targi Warsaw Moto Show, bo Polacy kochają samochody. Zorganizowaliśmy więc ogromną imprezę, którą odwiedziło 100 tys. osób, ale były to targi przede wszystkim B2C, czyli dla zwykłych ludzi, nie dla branży.
Podobnie było z Warsaw Comicon, czyli targami popkultury, na które zapraszamy światowe gwiazdy filmów i seriali, takie jak choćby Pamela Anderson, oraz z targami turystycznymi, na które zaprosiliśmy mnóstwo znanych podróżników, m.in. Martynę Wojciechowską, Wojciecha Cejrowskiego, Nelę Małą Reporterkę. Bo w targach B2C musi być też trochę tego show, który przyciągnie tłumy – tego akurat nauczyliśmy się od Amerykanów. Ogromnym pozytywnym zaskoczeniem były targi Home, czyli designu, sprzętów do domu, mebli. To były targi i dla branży, i dla zwykłych klientów. Zaczynaliśmy od jednej hali, w tym roku zarezerwowaliśmy ich już pięć. Już w III edycji staną się jednymi z najbardziej znaczących targów tej branży w Europie.
Świetnie rozwijają się też targi zewnętrznych organizatorów, którym udostępniamy powierzchnię. Przykładem może być Rema Days, która w ciągu dwóch lat zwiększyła liczbę wystawców o 100 proc.
Jakieś nowe pomysły?
D. P.: Targi sportowe Go Active Show, które odbędą się w maju.
Będzie to impreza zarówno branżowa, jak i konsumencka.
Pokażemy najnowocześniejsze sprzęty do ćwiczeń, ale też nowe dyscypliny sportu. Swoje treningi poprowadzą Ewa Chodakowska i Joanna Jędrzejczyk. Odbędą się też eliminacje do mistrzostw świata kulturystów. To bardzo obiecująca branża, która bardzo szybko się rozwija.
Ale mamy też plany rozbudowy naszego ośrodka o dwie hale, każda po 25 tys. m2, hall wejściowy o wielkości 10 tys. m2 oraz hotel. W ciągu najbliższych trzech–czterech lat Ptak Warsaw Expo urośnie więc do 210 tys. m2. A to da nam miejsce w pierwszej dziesiątce Europy. I nowe możliwości.

Foto popis| Targi Warsaw Moto Show – impreza, którą co roku odwiedza przeszło 150 tys. osób
Foto popis| Ptak Warsaw Expo
Foto popis| Dawid Ptak, właściciel Ptak Warsaw Expo
Foto popis| ?????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????? ??????????????????

Początek artykułu