Serwis Prasowy



Apr 23, 2015 | Gazeta Wyborcza | rubryka: Wrocław| strona: 6 | autor: JOANNA DZIKOWSKA |

Za murami, za fosami... Wrocławska twierdza [press]

ALTERNATYWNY PRZEWODNIK

Wrocław ma jeden z największych systemów fortyfikacyjnych w całej Europie. Praktycznie więc wciąż żyjemy w twierdzy, chociaż jej w ogóle nie dostrzegamy.

W średniowieczu Wrocławia od północy broniła rzeka, a na południu – fosa i dwa pierścienie murów, które budowano ponad pół wieku.
Warto poświęcić jeden dzień na wycieczkę po dawnych schronach, by zobaczyć choć część z nich.
Spacer zaczynamy przy Bramie Oławskiej, czyli w miejscu, gdzie dzisiaj istnieje podziemne przejście z promenady nad fosą do Galerii Dominikańskiej. Przed wiekami wyjeżdżali tędy mieszkańcy, którzy kierowali się na wschód, m.in. do Krakowa.
Relikty Bramy Oławskiej 1, czyli kamienny fundament, fragmenty wieży oraz szyi bramnej, odkryto w 2005 r. Odkopane części miały miejscami około dwóch metrów wysokości. Fundamenty pochodziły z XIII w., ale mury okazały o trzy wieki młodsze – to efekt remontów i przeróbek.
Wykopaliska zasypano, a kształt umocnień zaznaczono innym kolorem kostki w bruku. Drugą część umocnień odkryto podczas budowy trasy W-Z i podziemnych przejść na pl. Dominikańskim. W czasie robót budowlanych umocnienia zostały w znacznej części zniszczone. To, co zostało, można dzisiaj oglądać w murach przejścia podziemnego. Obok ustawiono makietę bramy i sąsiadującego z nią fragmentu fortyfikacji.
Za Galerią Dominikańską znajduje się kolejny – najlepiej zachowany – relikt średniowiecznych i nowożytnych fortyfikacji Wrocławia 2. Pierwsza wzmianka o tych umocnieniach pochodzi z 1486 r. – miały bronić dopływu Oławy do fosy miejskiej.
To basteja (czyli niska, przysadzista baszta obronna), na której zbudowano później potężny ziemny bastion św. Hioba o kształcie wydłużonej podkowy. Na XVI-wieczne mury natrafiono podczas wykopów pod dawny hotel Panorama – zachowało się kilka otworów strzelniczych, odtworzono też dwie wieżyczki zwieńczone stożkowymi hełmami.
Przy murach zamiast żołnierzy można dzisiaj spotkać fanów parkouru – sportu, który polega na szybkim poruszaniu się po mieście i pokonywaniu przeszkód. Tutaj trenują.
Z bastei idziemy dalej przez park Słowackiego w kierunku Odry. Na ul. Purkyniego skręcamy w lewo, mijamy Zatokę Gondoli i dochodzimy do Bastionu Ceglarskiego 3.
Bastion wyposażony był w kazamaty, a w późniejszym okresie otrzymał jeszcze rawelin – kamienną osłonę w kształcie półksiężyca i kawalierę – małą wieżyczkę w narożu muru, która służyła do obserwacji, a czasem do obrony. Po 1807 r. bastion zamieniono na wzgórze widokowe, które weszło w skład promenady spacerowej. Kazamaty zasypano, a wszystkie urządzenia wojskowe zlikwidowano.
Dzisiaj większa część murów znajduje się pod ziemią, tworząc Wzgórze Polskie. Widać z niego Panoramę Racławicką, a po drugiej stronie maluje się widok na Ostrów Tumski. Przez lata wzgórze było zaniedbane, a wstęp w mury bastionu zakazany.
Jednak w 2011 r. wszystko wysprzątano, wyremontowano i zabezpieczono. Wejścia do podziemi zostały zamknięte kratami, ale spacerowicze mają dostęp do tarasu, który znajduje się powyżej skweru, a także na szczyt wzgórza. Często można tu spotkać fotografów, którzy ustawiają swoich modeli, często pary młode na tle romantycznych ruin.
Spacerujmy dalej bulwarem Dunikowskiego wzdłuż Odry w kierunku wyspy Piasek. Na skrzyżowaniu dzisiejszej ul. Piaskowej, św. Ducha i Grodzkiej znajdowała się kiedyś Brama Piaskowa 4 – główny, północny trakt z miasta, który biegł przez most Piaskowy, wyspę i mosty Młyńskie, a dalej w kierunku Trzebnicy lub Oleśnicy. Od strony miasta do bramy przylegały budynki komory celnej i wartowni, a później – arsenał. Dzisiaj w tym miejscu znajduje się Hala Targowa, popularne wśród wrocławian miejsce, gdzie można kupić świeże warzywa, owoce i kwiaty.
Na jej tyłach znajdziemy Basztę Niedźwiadka. To czworoboczna wieża, w której umieszczono otwory strzelnicze. Z powodu rozbudowy systemu fortyfikacji przestała być potrzebna – znalazła się wewnątrz murów. Baszta utraciła swoje militarne znaczenie na tyle, że podczas rozbiórki nakazanej przez napoleońskich dowódców została zachowana.
Dotrwała do czasów II wojny światowej, ale podczas oblężenia Festung Breslau została niemal w całości zniszczona. Dopiero w latach 50. podjęto się rekonstrukcji według projektu Mirosława Przyłęckiego. Wtedy wmurowano też w jeden z narożników baszty kamienną rzeźbę niedźwiadka. Pochodziła prawdopodobnie z innego budynku – odnaleziono ją w gruzach gdzieś w okolicy ul. Łaciarskiej. Tej figurce budowla zawdzięcza swoją dzisiejszą nazwę.
Basztę można zwiedzać nie tylko z zewnątrz, ale też wejść do środka, gdzie działa restauracja oraz galeria (czynna codziennie oprócz poniedziałków).
Z kilkudziesięciu schronów i fortów Festung Breslau z przełomu XIX i XX w. zaledwie część dotrwała do naszych czasów. Jedne wyburzono, inne dostały się w ręce prywatnych właścicieli albo zamieniły w śmietnik.
Chociaż w 1807 r., po zdobyciu miasta przez wojska napoleońskie, Francuzi nakazali zburzenie murów obronnych, to Wrocław nie stracił swojego strategicznego znaczenia. W 1889 r. dowódcy niemieckiego Wrocławia podjęli decyzję o odbudowie twierdzy. To właśnie wtedy powstały pierwsze obiekty Festung Breslau: schrony, forty i bunkry. Umocnienia powstawały na obrzeżach miasta, dlatego w tej części wycieczki najłatwiej przemieszczać się samochodem, komunikacją miejską lub na rowerze.
Schron kompanii piechoty nr 1 przy ul. Dembowskiego 5 (można tu dojechać tramwajami linii 1 lub 4) to budynek z 1891 r.. Podobnie jak inne takie obiekty, posiada trójwarstwową strukturę i całkowicie ceglaną fasadę. Od góry znajduje się ponadmetrowa warstwa betonu zmieszanego z granitem, poniżej, również metrowa, amortyzująca warstwa piasku, a pod spodem ceglane sklepienie.
Fasada to tak naprawdę tylna ściana budynku, ponieważ przednia jest obłożona warstwą ziemi o grubości do trzech metrów. Schron w lewym skrzydle posiadał studnię, a w prawym oddzieloną od korytarza głównego latrynę.
Po wojnie był tu skład win z pobliskiej wytwórni i magazyn warzyw – schron przetrwał nienaruszony przez 60 lat. Dzisiaj teren należy do firmy I2 Development, który planuje przebudowę miejsca. Powstaną tu nowe budynki mieszkalne, a schron ma być wyremontowany i udostępniony zwiedzającym.
Fort Polanowice przy ul. Polanowickiej 6 ukryty jest między domami, za drzewami i krzakami; dojeżdża tutaj autobus linii 908.
Do głównego schronu prowadzi sześć wejść. Wewnątrz znajdują się dwa przedsionki, sześć pomieszczeń (a także dawna latryna) i trzy komory wentylacyjne. Kiedyś były tu też ławki dla żołnierzy i prycze, a w kazamacie komendanta – telefon.
Z jednej strony wejścia broni fosa, a z drugiej – betonowe pozycje strzeleckie. Ściany przypominają mały labirynt, który miał za zadanie osłonić żołnierzy od zabłąkanych kul. Gdyby dzisiaj wrócili na pozycje, mieliby doskonały widok na obwodnicę Wrocławia.
W 2013 r. miasto oddało fort w dzierżawę Wrocławskiemu Stowarzyszeniu Fortyfikacyjnemu. W tym miejscu ma powstać skansen z ekspozycją, która będzie opowiadać o umocnieniach Wrocławia, sztuce fortyfikacyjnej i sposobie budowania schronów po wojnie. Taką lekcję historii ożywią grupy rekonstrukcyjne. Fort można zwiedzać w środku w każdą sobotę, po wcześniejszym kontakcie z członkami WSF.
Kiedy w 1940 r. alianci przeprowadzili pierwsze skuteczne ataki lotnicze, Hitler rozkazał wprowadzenie Natychmiastowego Programu Przeciwlotniczego. W najważniejszych niemieckich miastach zaczęto budować dodatkowe schrony i bunkry. Ceglano-betonowe forty i zarośla miały bronić żołnierzy piechoty przed ostrzałem artyleryjskim i nalotem z powietrza.
W pejzażu miasta pojawiły się potężne bunkry przeciwlotnicze (Hochbunker) i podziemne labirynty schronów (Tiefbunker). Miały uratować jedynie wybrańców, pozostali mieszkańcy musieli szukać ratunku w piwnicach. Wrocław został ponownie ogłoszony twierdzą w sierpniu 1944 r.
Wiele schronów z tego okresu to podziemne bunkry. Ukryte pod ulicami są, niestety, na co dzień niedostępne dla zwiedzających – część z nich została zburzona, inne należą do urzędów, a schron w podziemiach pl. Solnego jest udostępniany jedynie podczas specjalnych wydarzeń. Nie istnieje już labirynt korytarzy pod Nowym Targiem, który miał 712 m kw. powierzchni i mógł pomieścić tysiąc osób. Krążyły o nim niezwykłe opowieści: że gauleiter NSDAP Karl Hanke urządzał w nim orgie, że ukryto tu skarby, że połączono go tunelem z pl. Solnym. Dzisiaj w podziemiach jest parking.
Największy z wrocławskich schronów naziemnych powstał przy Striegauer Platz, czyli na dzisiejszym pl. Strzegomskim. Dzisiaj działa tam Muzeum Współczesne, a na dachu znajduje się kawiarnia. To dosyć popularne miejsce spotkań (polecaliśmy je w poprzednim alternatywnym przewodniku – trasie dachami Wrocławia), dlatego tym razem odwiedzimy inny ze schronów – ten przy ul. Grabiszyńskiej.
Wysokie schrony we Wrocławiu zaprojektował architekt Richard Konwiarz – ten sam, który współpracował z Maksem Bergiem przy projektowaniu Hali Stulecia, autor wrocławskiego Stadionu Olimpijskiego. Wszystkie. Schronów jest pięć, przetrwały do dzisiaj w stanie dobrym lub określanym jako dostateczny, a ich stylistyka nawiązuje do architektury rewolucyjnej epoki późnego klasycyzmu.
Schron przy skrzyżowaniu ulic Grabiszyńskiej i Stalowej 7 ma kształt prostopadłościanu, a jego bryła została wbudowana w blok uliczny – podobnie jak więzienie dla kobiet w Würzburgu z 1809 r. Dach budynku spłonął w czasie alianckiego nalotu (prawdopodobnie w 1944 r.) i obecnie jest całkowicie przebudowany – na najwyższej kondygnacji urządzono po wojnie mieszkania. Obecnie w wyremontowanym bunkrze znajduje się archiwum miejskie Wrocławia.

Zdjęcia i wideo z trasy na wroclaw.wyborcza.pl
Polecamy na trasie
Baszta, ul. Krasińskiego 14
– knajpka z wegetariańską i wegańską kuchnią
Hala Targowa, ul. Piaskowa 15
– tutaj kupicie przekąskę na trasę: świeże owoce, warzywa i drożdżówki
Jacek i Agatka, pl. Nowy Targ 27
– jeden z najsłynniejszych barów mlecznych w mieście, tanio i smacznie
Bema Cafe, ul. Drobnera 38
– pyszna kawa, koktajle, świeże ciasta i tarty, szczególnie polecamy ciasto szpinakowe z kremem limonkowym

Foto autor| STUDIO GAZETA

Początek artykułu